Tak naprawdę tęsknisz za Nim, ale się do tego nie przyznasz. Chciałabyś
mieć go na wyłączność, chciałabyś żeby było tak, jak kiedyś. Bo jeszcze
rok temu, w ten ciepły kwiecień On tutaj był. Siedział tuż obok.
Obejmował. Był, a teraz Go nie ma. Nie wychodzisz z domu, siedzisz sama i
wspominasz. Katujesz się przygnębiającą muzyką, wspólnymi zdjęciami i
Jego zapachem, który gdzieś jeszcze pozostał. Wstajesz z myślą o Nim, z
nadzieją, że może dziś będzie inaczej. Ile już się tak łudzisz? Jak
długo jeszcze będziesz na Niego czekać? Na ile wytrzymałe jest Twoje
serce, które z każdym dniem słabnie z niedoboru miłości? Gdzie jest
granica między nadzieją a naiwnością? Którędy trzeba pójść by odnaleźć
swoją ścieżkę? Kiedy wreszcie zrozumiesz, że choćbyś nie wiadomo jak
bardzo się starała, nigdy nie cofniesz się w przeszłość?
Beznadziejneuczucie
piątek, 11 października 2013
uwielbiam jego chamski uśmiech, oczy, którymi patrzy tylko na mnie, jego
śmiesznie dziwne uszy, słodki nosek, usta, którymi całuje mnie w taki
sposób jakby robił to zawsze pierwszy raz, ramiona, w których czuję się
najbezpieczniej na świecie. kocham słowa moja kobieto, wypowiadane z
jego ust, to jak mówi, że jest mu ze mną dobrze, że nigdy nie spotkał
tak wspaniałej dziewczyny. lubię jak się złości, gdy mało jem i mówi, że
będzie mnie karmił na przymus dzień w dzień.
Dziś kolejny raz przyjdź do mnie. Przyjdź we wspomnieniu. Niech no znów
Cię zobaczę, nie tylko na zdjęciu. Niech Cię usłyszę, poczuję, przytulę.
Niechaj znów zaciągnę się Twoim cudownym zapachem całując Cię po szyi i
słuchając jak oddychasz. Niech znów poczuję Twoją dłoń, na mojej dłoni.
Niechaj znów Cię poprowadzę, albo Ty mnie poprowadź. Daj mi proszę znów
usłyszeć Twój śmiech, ale nie ten, który był przeznaczony dla
wszystkich, tylko ten mój. Indywidualny. Ten, którym zawsze się śmiałaś,
kiedy nazywałem Cię nienormalną, ten który kocham. Pójdźmy do szkoły,
albo na spacer. Oby razem. Proszę kolejny raz poklep mnie po ramieniu i
powiedz, że na pewno wygramy ten mecz, i daj mi w to wierzyć tylko
dlatego, że za każdym razem spoglądając na trybuny, Ty tam będziesz.
Będziesz tam z uśmiechem, który będzie mówił jak mnie kochasz. Proszę
Cię, wróć.
siedziała pod salą z nosem w książce zagłębiając się w dalsze miłosne
sceny. Rozmyśla jak to by cudownie było gdyby ona stała się główną
bohaterką, a jej partnerem on. Spędzali by popołudnia razem, przy
ciepłej herbatce, rozmawiając o błahych sprawach,. Potem szli by na
dlugii spacer wokół stawu. Czekali by na zachód słońca by w jego blasku
on nachylał się w jej stronę, by namiętnie i z uczuciem ją pocałować.
Później w Jego objęciach wracałaby do domu, a przed samymi drzwiami
słyszałaby słodkie 'dobranoc skarbie' obdarowane nieliczoną liczbą
całusów... I wtedy zadzwonił dzwonek ogłaszający koniec przerwy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




